Żurek wielkanocny / Easter soup


Żurek- kiedyś bardzo nie lubiana zupa przez mnie, jak to było możliwe ? Nie wiem, może dlatego, że jako dziecko byłam zmuszana do jedzenia słynnej w rodzinie "zalewajki” - zupy, na powierzchni której pływało mnóstwo kawałków cebuli, bardzo dużo, za dużo. Jedzenie "zalewajki" przypominało syzyfowe prace, jak zgarnąć łyżką zupę bez cebuli, niemożliwe - to nie była zupa dla mnie i dla moich sióstr :) Żurek pokochałam za sprawą mojego dziecka, a właściwie Pani Ani opiekunki córki, która ugotowała półtorarocznemu dziecku trochę żurku, a ja zmęczona i głodna po powrocie z pracy do domu, najpierw z ciekawością spróbowałam co jada moje dziecko, a później z zachłannością wygarnęłam do ostatniej kropli żurek z garnka. Tak zaczęła sie moja historia z żurkiem, aktualnie moja ulubiona zupa.
Żurek wielkanocny powinien być z białą kiełbasa, jajeczkiem i czymś zielonym np. koperkiem lub gałązką tymianku... Święta szybko zbliżają się. 

 Składniki: 
  •  ziemniaki - 1 kg obranych
  • woda - 3 litry
  • marchewka - 1 duża
  • zakwas - 0,4 l (ilość zależy od zakwasu, najlepiej dodawać stopniowo, regulując smak żurku pod koniec gotowania)
  • seler - połowa
  • pietruszka - 1 duża
  • boczek wędzony - 280 gram
  • kiełbasa biała lub jakaś podwędzana - 200 gram
  • jajka - tyle ile osób
  • cebula - 1 duża
  • suszone grzybki - kilka sztuk
  • czosnek - 1  duża sztuka
  • zioła: sól, pieprz, majeranek, ziele angielskie, liść laurowy.
Sposób przygotowania:
  • do dużego garnka wrzucam pokrojone ziemniaki, obraną marchewkę, seler, pietruszkę, cebulę lekko zwęgloną wcześniej na ogniem,  grzybki, 3 liście laurowe, kilka ziaren zioła angielskiego , 10 ziaren , pieprzu czarnego - gotuję na średnim ogniu, nie doprowadzając do ostrego wrzenia zupy
  • gotuję tak długo, aż warzywa zmiękną, wyjmuję ugotowane warzywa z garnka: seler, połowę ziemniaków, marchew, pietruszkę, cebulę.
  • na suchej patelni wrzucam pokrojony boczek, podsmażam  chwilę, dodaję pokrojoną w kostkę kiełbasę podwędzaną ( jeśli mamy kiełbasę białą, to na razie nic nie robimy z nią)
  • dodaję do zupy podsmażony boczek z kiełbasą  lub białą kiełbasę pokrojoną w mniejsze kawałki (wielkość kawałków kiełbasy białej w zupie wg uznania)
  • marchewkę kroję w kostkę  i dodaję do zupy
  • ziemniaki, seler, wraz z odrobiną wywaru  miksuję blenderem i przenoszę zawartość zmiksowanych ziemniaków do garnka z zupą, mieszam
  • dodaję zakwas, reguluję gęstość zupy wodą ( ja lubię, jak żurek jest gęsty), dodaję majeranek (minimum 2 łyżki - można mniej, jak ktoś nie przepada za majerankiem), solę i pieprzę
  • kawałki ziemniaków w zupie powinny być nieduże (jak sa zbyt duże, to czasem delikatnie tłuczkiem zmniejszam ich wielkość)
  • gotuję przez 15 minut, do czasu aż smaki wzajemnie przenikną się
  • dekoruję pokrojonym jajeczkiem.

Smacznego :)



















Sernik z białą czekoladą, bez pieczenia

Jowita w kuchni:

Niedawno byliśmy w nowo otwartym krakowskim bistro Charlotte ze znajomymi na kawie. Mój mąż zamówił do kawy tartę sernikową  z białą czekoladą, smak tarty tak mu przypadł do gustu, że poprosił mnie o powtórkę tej tarty w domowym wykonaniu. Przekopałam „internet”, aby znaleźć przepis, którego wykonanie zbliży się do smakowego efektu finalnego z Charlotte, niestety albo znalazłam serniki pieczone, albo na ciasteczkowym spodzie, ale o konsystencji zastygłego musu z serka mascarpone. Sernik miał mieć konsystencję tradycyjnego sernika, więc musiał być w nim twaróg, ale miał też rozpływać się w  ustach, więc  powinien być bardzo aksamitny, kremowy. Wymyśliłam sposób jego wykonania, ryzykując nieudaną próbą, ale widząc, jak szybko znika z talerzy nie miałam wątpliwości, że przepis ten pozostanie z nami na długo. Tarta w Charlotte, jak każda tarta była niska i masy serowej było dużo mniej niż w mojej wersji, mnie bardziej zależało na formie klasycznego sernika, niż tarty. Polecam, smak białej czekolady jest subtelny, można dodać czekolady więcej (uwaga Jowity), ja uważam, że 3 tabliczki wystarczą. Pomysł sernika był mój, a wykonanie Jowity.

Składniki na tortownicę 21 cm:
  • klinek tłustego twarogu - ok. 250 gram
  • małe opakowanie serka mascarpone - 250 gram
  • śmietana kremówka 30% - 1 mały kubek ok.200 gram
  • czekolada biała - 300 gram - 3 tabliczki
  • migdały do posypania - ok. 50 gram
  • białe ciasteczka zbożowe - 250 gram ( ja użyłam Sasanki z Lidla)
  • esencja waniliowa - 2 łyżeczki (może być olejek)
  • masło - łyżka
Sposób wykonania:

  • masło rozpuszczamy, do pojemnika od blendera  wrzucamy ciasteczka i masło kruszymy na drobne kawałki do uzyskania jednolitej masy
  • spód tortownicy wyścielamy pergaminem, dodajemy masę ciasteczkową, rozkładamy ją równo w tortownicy, dociskamy ją do spodu tortownicy, aby przylegała idealnie na całej powierzchni, wkładamy do lodówki na 30 minut ( na czas przygotowania masy serowej)
  • twaróg mielimy lub przeciskamy przez praskę 6 razy (aby był całkowicie gładki)
  • do małego garnuszka wlewamy śmietankę, oraz dodajemy czekoladę podzieloną na kostki, aby szybciej nam rozpuściła się. Podgrzewamy na bardzo małym ogniu, cały czas mieszając, nie zagotowujemy. Do gorącej rozpuszczonej czekolady dodajemy zmielony twaróg cały czas mieszając, podgrzewamy razem ok. 3 minuty. Po zdjęciu z ognia  miksujemy blenderem  masę serową, aby konsystencja masy była gładka. Studzimy
  • do masy serowej dodajemy serek mascarpone, esencję waniliową  i za pomocą blendera ponownie mieszamy i wygładzamy masę 
  • masę serową przenosimy do tortownicy i równomiernie rozkładamy na masę ciasteczkową
  • posypujemy migdałami i wkładamy do lodówki, aż sernik stężeje  ( ja ciasto zostawiłam na całą noc, ale szybko zastyga więc wystarczy mu kilka godzin)
  • sernik pyszny jest z dodatkiem cytrynowego musu lub z bitą śmietaną z dodatkiem lemon curdu lub cytryny.
Uwaga : sernik przed podaniem należy wyjąć z lodówki minimum godzinę wcześniej.


Smacznego :)

















Zupa tajska / Thai soup


Niedawno wygrałam w konkursie Walentynkowym kupon podarunkowy do wybranej przez siebie restauracji, aby z  bliską mi osobą miło spędzić czas, przy wybranych przez siebie daniach. Zastanawiałam się długo nad jedną z prestiżowych restauracji w Krakowie, budżet miałam spory. Znajoma, do której mam zaufanie w kwestii kulinarnej doradziła mi restaurację Farina w Krakowie, restaurację słynącą z ryb i owoców morza, oraz robionych własnoręcznie pysznych makaronów. Wrócę tam na pewno. Mojemu mężowi w szczególności przypadła do smaku zupa tajska, którą postanowiłam odtworzyć, może nie wiernie, bo jestem amatorem w tej materii, ale poznawczo. Kupiłam składniki do zupy w Galerii Krakowskiej, tam w sklepie ze zdrową i egzotyczną żywnością życzliwie doradzono mi jakie składniki mam kupić i poznałam ogólne zasady przygotowania zupy.

Składniki dla 3 osób (poniższe zdjęcia ze skladnikami na pewno będą pomocne):
  • 1 marchewka
  • połowa cukinii
  • 300 gram makaronu ryżowego
  • sos rybny - ok. 3 łyżeczki
  • 12 krewetek ( po 4 na talerzyk)
  • limonka - połowa
  • mleko kokosowe - puszka
  • grzyby straw - 5 sztuk  - niekoniecznie
  • pędy bambusa - 1/3 szklanki
  • pasta Tom Yum Paste - pasta curry krewetkowa- połowa opakowania
  • zestaw przypraw tajskich do zakupu w galerii smaków - jedno opakowanie starcza na dwie zupy : trawa cytrynowa, chilli, imbir, liście cytrynowe, galangal, tamaryn.

Sposób przygotowania:

  • zestaw przypraw tajskich zalewamy litrem wody i przez 20 minut na małym ogniu, pod przykryciem, gotujemy wywar z nich
  • po tym czasie odcedzamy przyprawy i do wywaru dodajemy cienko pokrojoną w słupki marchewkę, cukinię, pędy bambusa i krewetki
  • po 10 minutach dodajemy pastę curry i mleko kokosowe, sos rybny, grzyby odcedzone z zalewy, pokrojoną w podłużne cząstki limonkę
  • gotujemy przez 5 minut, możemy rozlać do miseczek.
Smacznego:)





















Szpajza cytrynowa, mus cytrynowy / Lemon mousse


Szpajza cytrynowa, inaczej mus cytrynowy był  deserem przygotowywanym na warsztatach kulinarnych dedykowanych kuchni śląskiej. W dzieciństwie wielokrotnie robiłam ten deser, ale nazwa szpajza cytrynowa była mi obca. Deser przedstawiam taki, jak robiliśmy  na warsztatach - ja od siebie dodałabym jeszcze świeżo startą skórkę z cytryny - dzięki temu deser będzie miał goryczkę przełamującą smak słodyczy. Konsystencja deseru jest delikatna, niczym puch i jest to jednocześnie lekki deser z uwagi na brak tłuszczu w postaci masła, dodatek bitej śmietany jest tylko dla dekoracji i złagodzenia smaku. Deser jest prosty w przygotowaniu i bardzo smaczny. 

Składniki:
  • 4 jajka
  • 1 duża cytryna
  • 1 galaretka cytrynowa
  • 4 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • bita śmietana
  • biała czekolada

Sposób przygotowania:

  • Żółtka utrzyj z cukrem na puszystą masę
  • Białka ubij na sztywną pianę
  • Przygotuj galaretkę, ostudź
  • Do utartych żółtek  dodaj tężejącą galaretkę, sok z cytryny, białka - delikatnie wymieszaj
  • Krem przelej do salaterek, schłódź w lodówce
  • Udekoruj śmietaną i czekoladą










Babka cytrynowo - jogurtowa

Jowita w kuchni:

Ciasto, którego nie upiekłam, ciasto jest upieczone przez moją córkę. Pierwszy wypiek w Jej życiu, więc trzymałam za nią kciuki, aby babka pięknie wyrosła i nie opadła. 
Zbliża się Wielkanoc, bardzo szybko, szybciej niż nam sie wydaje, w pracy jak zawsze "wielki młyn", pogoń za wynikami, więc tym bardziej czekam na moment wyciszenia i relaksu. Jak skutecznie wypocząć?- aby w poniedziałek rano powiedzieć sobie, że nie tylko przyjemnie spędziłam czas, ale też odpoczęłam? Coraz więcej słońca za oknem, na plantach krakowskich pierwsi rolkarze pojawili się, zimowe palta stopniowo zmieniają się na wiosenne prochowce i kurteczki, buty zimowe zmieniają się na conversy i eleganckie szpilki. Idzie wiosna, mamy weekend :)

W naszym domu pojawiła sie książka Pierre Herme "DESERY od najprostszych po wykwintne", wygląda bardzo smacznie:), mam nadzieję, że dzisiejszy debiut Jowity i nabyta książka spowodują, że  wiele zmieni się w naszej kuchni...

Jowita inspirowała sie przepisem ze strony  www.mojewypieki.com, który zmodyfikowała, ponieważ zależało nam na prostych smakach, uznałyśmy, że smak wanilii i cytryny nam wystarczy, zrezygnowałyśmy z pozostałych dodatków w postaci kokosu  i migdałów. Przepis pierowtnie pochodzi z 'The Australian Women's Weekly'.

  
Składniki:
  •         250 g miękkiego masła
  •         skórka otarta z 2 cytryn
  •         200 g drobnego cukru pudru
  •         3 jajka
  •         2 łyżki soku z cytryny
  •         375 g mąki pszennej
  •          2 łyżeczki proszku do pieczenia
  •          pół łyżeczki sody oczyszczonej
  •          200 g jogurtu naturalnego

Przygotowanie:

  • wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową
  • masło ubijamy na puszystą masę, dodajemy cukier i dalej miksujemy
  • wbijamy po  jajku, cały czas miksując masę, aby nie zważyła się 
  • dodajemy sok z cytryny, mąkę, proszek, sodę, jogurt – mieszamy mikserem na małych obrotach
  • formę do babki smarujemy dokładnie masłem i wysypujemy kaszą manną lub bułką tartą –     usuwamy nadmiar kaszy lub bułki z foremki
  • masę przekładamy do foremki (może zostać nam trochę ciasta, które możemy wykorzystać na zrobienie babeczek cytrynowych)
  • pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 40-50 minut, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160  stopni na 10 minut, aby po tym czasie temperaturę podwyższyć do 180 stopni, sprawdzamy patyczkiem, czy babka jest już upieczona
  • po przestudzeniu ciasto wyjmujemy z foremki

Możemy nałożyć lukier, który jest prosty w przygotowaniu:

  •         5 łyżek czubatych cukru pudru
  •         1 łyżka wrzątku
  •         2 łyżki soku z cytryny

·   Szybko mieszamy na gładką masę wszystkie składniki lukru, jeśli lukier jest zbyt rzadki możemy dodać trochę więcej cukru pudru. Pędzelkiem nakładamy lukier na babkę.

Smacznego :)














Warsztaty kulinarne "Odkryj smaki kuchni śląskiej"


W miniony weekend miałam przyjemność brać udział w warsztatach kulinarnych "Odkryj smaki kuchni śląskiej" organizowane przez WSP "SPOŁEM". Na warsztatach poznałam wielu  blogerów, których wcześniej nie znałam osobiście, a znałam Ich blogi, jak i miałam okazję nie raz konwersować na FB. Zajęcia odbywały się w "Chacie z Zalipia" w Katowicach, miejscu urokliwym, co widać na zdjęciach poniżej. 
Gotowaliśmy dania kuchni śląskiej, czyli wodzionkę, kluski śląskie i szpajzę cytrynową. Dania przygotowywaliśmy wspólnie z Ireną i Andrzejem Grummich i Ulą Mazurowską - było bardzo śmiesznie, atmosfera była bardzo luźna, gotowaliśmy cały czas żartując, dzięki temu sobotnie dopołudnie zaliczam do bardzo udanych. 




















nazwa zupy "wodzionka" adekwatna do gęstości zupy :)


Babka z makiem - Piegusek / Cake with poppy seeds


Upiekłam ciasto z makiem, ponieważ było to ciasto, które wielokrotnie robiłam  będąc nastolatką i od bardzo wielu lat nie jadłam go. Ciasto  było pieczone przeze mnie w archaicznym urządzeniu tj. prodiżu - w tamtych latach, było to urządzenie, w którym również piekło się w nim nie tylko ciasta, ale i mięso i inne potrawy (zapiekanki, ryż z jabłkami…).
Ja upiekłam to ciasto, jako babę, ale kształt może mieć dowolny, można upiec w okrągłej tortownicy, jak i w tzw. keksówce.



Składniki:
  • mąka - 1 szklanka
  • mak  - 1 szklanka
  • cukier  - 1 szklanka
  • margaryna - 20 dkg
  • proszek do pieczenia - 2 łyżeczki
  • jajka - 5
  • olejek migdałowy lub waniliowy
  • cukier waniliowy


Sposób wykonania:
  • białka osobno ubijamy z 3 łyżkami cukru na sztywną pianę
  • margarynę rozpuszczamy i studzimy
  • żółtka z resztą cukru i cukrem waniliowym  miksujemy na puszystą pianę, do rozpuszczenia cukru
  • dodajemy do żółtek  mak, margarynę rozpuszczoną, proszek do pieczenia, mąkę, olejek - mieszamy
  • do gęstej zmieszanej masy dodajemy  pianę z białek i delikatnie, a jednocześnie dokładnie mieszamy łyżką
  • masę przenosimy do formy, w której będziemy piec
  • pieczemy w temperaturze 175 stopni, przez 45-50 minut

Smacznego:)















Gulasz z wołowiny / beef stew


Placki ziemniaczane z gulaszem, to było przez wiele lat moje "numer 1" na liście  ulubionych potraw. Aktualnie nie potrafię tak jednoznacznie szafować "numerami", ale nadal  uwielbiam ten smak. Smak gulaszu to przede wszystkim zioła, które nadają mu charakter i podkręcają smak mięsa. Nie będę rozpisywać się, każdy robi gulasz w trochę inny sposób, ale rzadko jadłam nieudany gulasz - może jestem szczęściarą :)

Składniki:
  • 1,2 kg wołowiny
  • cebula - 1 duża
  • czosnek - 2 ząbki
  • przecier pomidorowy - 1 łyżka
  • papryka czerwona - 1 sztuka
  • zioła do wołowiny: majeranek, rozmaryn, tymianek, papryka ostra i słodka, pieprz, sól
  • zielona pietruszka - połowa wiązki
  • wino czerwone wytrawne - 2/3 lampki wina
  • olej do smażenia
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany

Sposób przygotowania:
  • mięso minimum dzień wcześniej kroimy na małe kawałki, dodajemy kilka łyżek oleju i zioła do marynaty z wyj. soli
  • na rozgrzanym oleju na patelnię dajemy pokrojoną wołowinę, smażymy na maksymalnym ogniu do momentu, kiedy wyparuje woda, która wypływa z mięsa
  • po wyparowaniu wody i podsmażeniu mięsa, dodajemy pokrojoną cebulę, smażymy ją na złoty kolor, dodajemy pokrojoną paprykę i czosnek, smażymy chwilę
  • dolewamy wino, chwilę dusimy mięso z winem
  • po odparowaniu alkoholu, dolewamy wodę, przecier pomidorowy i dusimy dalej do miękkości mięso
  • łączny czas smażenia i duszenia mięsa, to 2 godziny ( ja lubię, jak mięso lekko rozpada się i sos jest średnio gęsty)
  • pod koniec duszenia mięsa dodajemy śmietankę, zieloną pietruszkę, mieszamy, podajemy
Smacznego :)











Elliott - kompan, kot


Pasztet z kaszy / Terrine of groat


Zrobiłam gulasz i zastanawiam się z jakim dodatkiem ten gulasz podać, z sypką kaszą gryczaną, z kluseczkami śląskimi, z makaronem... Jestem zwolenniczką dań z kaszy, więc postawiłam na kaszę, ale w wersji pasztetu. Zrobiony przez mnie pasztet można pokroić, pokrojone kawałki pasztetu podlać gulaszem, pasztet wtedy delikatnie przejdzie smakiem sosu gulaszowego i będzie przepyszny.  Pasztet zrobiłam w tzw. formie keksówce i sporo nam go zostało, pokrojone kawałki brałam do pracy i miałam idealnie zdrowe drugie śniadanie - tak zdrowo dawno nie jadałam w pracy:)

Składniki:
  • 2 woreczki kaszy gryczanej
  • 3 łyżki kaszy jęczmiennej
  • szklanka groszku mrożonego - mój mąż twierdzi, że lepiej nie dodawać, bo jest za słodki
  • 1 duża cebula
  • 1 marchewka
  • 2 ząbki czosnku
  • suszone grzyby - garść
  • tymianek, majeranek, rozmaryn, pieprz ziarnisty, sól
  • olej- kilka łyżek
  • śmietanka - 3 łyżki
  • jajka - 3 sztuki
  • mąka - 1 łyżka
  • zielona pietruszka - kilka gałązek
Przygotowanie:
  • suszone grzyby kroję na mniejsze kawałki, zalewam 2 szklankami wody i gotuję pod przykryciem na małym ogniu przez 20 minut
  • dodaję do wywaru z grzybów kaszę gryczaną ( otwieram woreczki, przesypuję kaszę do garnka) i kaszę jęczmienną, gotuję zgodnie z instrukcją, w miarę potrzeby podczas gotowania dolewam małe ilości wody
  • na oleju smażę pokrojoną drobno cebulę, pokrojoną drobno marchewkę, groszek i czosnek, następnie całą zawartość patelni przenoszę do ugotowanej (przecedzonej) kaszy
  • dodajemy zioła, posiekaną pietruszkę, mąkę
  • w drugim naczyniu miksujemy jajka i śmietankę, zalewamy kaszę masą jajeczną, mieszamy dokładnie całą zawartość, a następnie przenosimy do formy keksówki wyłożonej papierem do pieczenia
  • pieczemy ok. 50 minut w temperaturze 180 stopni, całość jest zakryta pergaminem, aby nie wysychała
  • po ostudzeniu, kroimy pasztet na mniejsze kawałki.
Smacznego  :)















Duszone pory w musie

Lubie tartę z porami, zupę z porów, zapiekankę również -  nie robiłam jeszcze ciepłego dodatku do mięsa. Wyboru specjalnego nie miałam - dwa olbrzymie pory najbardziej rzucały się w lodówce, na nich skoncentrowałam się i one też nadały charakter kompletenego dania w potrawie na zdjęciu. Pory częściej będą gościć w mojej kuchni, o deserach z udziałem porów jeszcze nie myślę :)
Duszone pory mają charakter lekko kwaskowy dzięki zastosowaniu wina, choć same w sobie są lekko słodkie, ale nadal wyraziste.
Ten post dotyczy duszonych porów w musie, natomiast  na zdjęciu jest kompletne  danie: Ziemniaki zapiekane w szynce, z musem z duszonych porów.


Mus z kawałkami porów:

Składniki dla 3 osób :

  • 2-3 duże pory
  • białe wino 50 ml, lub 3 łyżki białego octu winnego
  • zioła prowansalskie - łyżeczka, sól, świeżo mielony pieprz, świeżo starta gałka muszkatołowa
  • masło - 2 łyżki
  • śmietana kremówka - 1-2 łyżki
  • ząbek czosnku
Przygotowanie:
  • umyte pory kroimy w cienkie plasterki (ja kroję białą część pora i połowę części zielonej)
  • podgrzewamy masło na patelni, dodajemy pokrojony czosnek, chwilę smażymy i dodajemy pokrojone pory i przyprawy mieszamy składniki razem i dusimy przez 5 minut po przykryciem
  • dodajemy białe wino lub ocet, mieszamy i dusimy do miękkości (por ma być miękki, ale ma nie rozpadać się)
  • 1/3 porów wraz ze śmietanką miksujemy blenderem na puszysty mus
  • otrzymany mus łączymy z duszonymi porami, doprawiamy do smaku i podajemy
Smacznego:)







Ziemniaki zapiekane w szynce, z musem z duszonych porów


Ziemniaki zapiekane w szynce z duszonymi porami, to efekt kreatywnego spojrzenia na zapasy jedzenia zgromadzone w lodówce, a niewiele w niej w tym dniu miałam. Może dlatego, tak szybko podjęłam decyzję, co zjemy w dniu dzisiejszym na obiad. Polskie przysłowie mówi, że "od przybytku głowa nie boli", ale u mnie w kuchni to przysłowie nie sprawdza się, jest odwrotnie: moja kreatywność jest odwrotnie proporcjonalna do wielkości zawartości mojej lodówki. Mam znajomą, która układa jadłospis na cały tydzień i pod to menu przygotowuje listę zakupów. Zazdroszczę takiego podejścia, ale u mnie ono nie sprawdza się, bo jak mam wiedzieć w piątek, na co będę mieć ochotę we wtorek? No, ale jest to sposób, aby co drugi dzień nie chodzić na zakupy, bo w domu ciągle czegoś brakuje, często składnika, którego niczym innym nie da się zastąpić.
A jak Wy robicie zakupy? Macie jakiś własny skuteczny sposób, aby co chwilę nie chodzić do sklepu?


Ziemniaki zapiekane w szynce

Składniki dla 3 osób :
  • 6 sporych ziemniaków ( ja policzyłam po 2 na osobę, można inaczej)
  • opakowanie szynki dojrzewającej, jeśli mamy więcej ziemniaków radzę kupić dwa opakowania
  • oliwa
  • sól, pieprz, gotowa przyprawa do ziemniaków (jak nie mamy gotowej, to dajemy zioła prowansalskie, startą gałkę muszkatołową)
  • gałązki świeżego rozmarynu
  • mała cukinia

Przygotowanie:
  • ziemniaki obieramy, dzielimy na pół i gotujemy w osolonej wodzie do czasu, aż będą ugotowane, ale nie będą rozsypywać się (mają zachować kształt po przekrojeniu)
  • ziemniaki w zależności od wielkości dzielimy na mniejsze kawałki, każdy kawałek owijamy cieniutkim plastrem szynki dojrzewającej (ja w zależności od wielkości kawałka ziemniaka kroiłam jeden plaster szynki wzdłuż na dwa lub trzy podłużne mniejsze plastry) i układamy w naoliwionym naczyniu, w którym będziemy chcieli je zapiekać
  • cukinię kroimy na średnie plastry (jak będą zbyt grube, to mogą nam nie podpiec się)
  • ułożone na blasze lub w naczyniu ziemniaczki owinięte szynką, wraz z cukinią, możemy podlać z góry lekko oliwą i posypać ziołami, lekko posolić (szynka jest słona i ziemniaki były gotowane w osolonej wodzie), popieprzyć
  • ziemniaki pieczemy w temperaturze 200 stopni do czasu, aż ziemniaczki, cukinia i szynka będą przypieczone na złoty kolor - minimum 30 minut.

Mus z kawałkami porów:

Składniki dla 3 osób :

  • 2-3 duże pory
  • białe wino 50 ml, lub 3 łyżki białego octu winnego
  • zioła prowansalskie - łyżeczka, sól, świeżo mielony pieprz, świeżo starta gałka muszkatołowa
  • masło - 2 łyżki
  • śmietana kremówka - 1-2 łyżki
  • ząbek czosnku
Przygotowanie:
  • umyte pory kroimy w cienkie plasterki (ja kroję białą część pora i połowę części zielonej)
  • podgrzewamy masło na patelni, dodajemy pokrojony czosnek, chwilę smażymy i dodajemy pokrojone pory i przyprawy mieszamy składniki razem i dusimy przez 5 minut po przykryciem
  • dodajemy białe wino lub ocet, mieszamy i dusimy do miękkości (por ma być miękki, ale ma nie rozpadać się)
  • 1/3 porów wraz ze śmietanką miksujemy blenderem na puszysty mus
  • otrzymany mus łączymy z duszonymi porami, doprawiamy do smaku i podajemy
Smacznego:)



















Babeczki cytrynowe, mini babka

Jowita w kuchni:


Zostało nam trochę ciasta przy pieczeniu babki jogurtowo-cytrynowej i Jowita zrobiła babeczki. Ciasto babeczek jest cytrynowe i lekko wilgotne dzięki zawartemu w nich jogurtowi. Warto upiec kilkanaście takich babeczek, aby częstować się nimi przez kilka dni i częstować innych. 

Babeczki upiekła Jowita, inspirowała sie przepisem ze strony www.mojewypieki.com, który trochę zmodyfikowała,   przepis generalnie pochodzi z 'The Australian Women's Weekly'.


  
Składniki:
  •         250 g miękkiego masła
  •         skórka otarta z 2 cytryn
  •         200 g drobnego cukru pudru
  •         3 jajka
  •         2 łyżki soku z cytryny
  •         375 g mąki pszennej
  •          2 łyżeczki proszku do pieczenia
  •          pół łyżeczki sody oczyszczonej
  •          200 g jogurtu naturalnego

Przygotowanie:

  • wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową
  • masło ubijamy na puszystą masę, dodajemy cukier i dalej miksujemy
  • wbijamy po  jajku, cały czas miksując masę, aby nie zważyła się nam
  • dodajemy sok z cytryny, mąkę, proszek, sodę, jogurt – mieszamy mikserem na małych obrotach
  • masę przekładamy do foremek (może zostać nam trochę ciasta, które możemy wykorzystać na zrobienie babeczek cytrynowych)
  • pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 20-30 minut, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 160 na 10 minut, aby po tym czasie temperaturę podwyższyć do 180 stopni), sprawdzamy patyczkiem, czy babka jest już upieczona
  • po przestudzeniu ciasto wyjmujemy z foremek
  • posypujemy cukrem pudrem przez małe sitko.

 Smacznego :)







"Kocie łby" czy po prostu blok czekoladowy? / Rocky Road

W przedostatnim dniu lutego zaryzykowałam i przygotowałam o szóstej rano deser na konkurs dla bloggerów kulinarnych BLOGERCHEF – pora trochę szalona na gotowanie, ale jestem kobietą pracującą i o ósmej rano muszę być w firmie. Przygotowałam do konkursu marshmallow zatopione w czekoladzie z malinami - pycha! Świadomie zrobiłam więcej musu czekoladowo-mlecznego, aby chwilę później przygotować coś, o czym można na upartego powiedzieć, że to deser "Kocie łby" (dlatego, że użyłam marshmallow i większość osób ma takie skojarzenie), ale dla mnie to po prostu blok czekoladowy, który w Polsce robimy od wieków z mleka w proszku lub mleka skondensowanego, do którego każdy dodaje to co lubi: herbatniki, marcepan, różnego rodzaju bakalie, ryż preparowany, płatki kukurydziane... można tak wymieniać bez końca - autora przepisu nie ma. Zostało mi sporo mleka, czekolady, oraz marshmallow, więc  postanowiłam zrobić coś szybko, abym ja w pracy i dziecko w szkole miało słodką przegryzkę.

Składniki :
  • mleko skondensowane, słodzone - ok. 390 gram (puszka)
  • czekolada  bardzo gorzka  - 200 gram
  • herbatniki - 150 gram
  • pianki Marshmallow - 100 gram
  • żurawina - spora garść, albo dwie 
  • cukier puder – do smaku, niekoniecznie…
Sposób przygotowania:

  • 100 gram pianek kroimy na małe kawałki (jedną kroję na 3-4 mniejsze kawałki)
  • w garnuszku na małym ogniu  rozpuszczamy kawałki czekolady w mleku zagęszczonym, studzimy
  • herbatniki rozdrabniamy na średnie kawałki
  • do rozpuszczonej i ostudzonej czekolady dodajemy herbatniki, Marshmallow i żurawinę, delikatnie mieszamy (nie możemy dodać pianek Marshmallow do gorącej czekolady, ponieważ pianki roztopią się)
  • zawartość masy czekoladowej wraz z dodatkami łyżką przenosimy do papilotek, które umieściłam   w  blasze do muffinów i silikonowych foremkach, aby zachować kształt ciasteczka. Możemy  też całą zawartość przygotowanej masy dać do jednej formy np. blaszki wyłożonej pergaminem lub folią spożywczą, wówczas po schłodzeniu będziemy kroić blok nożem na kawałki.
  • schładzamy w lodówce kilka godzin
Smacznego:)











Wydruk

Print Friendly and PDF

Kraków - blog kulinarny